|
Archiwum
Zakładki:
|
niedziela, 08 listopada 2009
LISTOPADOWE WYPIEKI
Dziś na Kole znalazłam tak piękną koronkę, że od razu zabrałam się do pracy. Efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania, będzie przepięknie wyglądać po wypaleniu. Z radości upiekłam ciasto.
czwartek, 08 października 2009
PIERWSZA JESIENNA KORONKA
Jesienna pogoda, jesienne kolory. Przyklejałam w nocy, a tuż za rogiem stało dwóch panów z ochrony Domów Centrum. Prawdziwa adrenalina, prawdziwy nielegal :-)
piątek, 02 października 2009
NOWE KORONKI
Na razie robię prace do szuflady. Mam trochę nowych (choć bardzo starych) koronek z bazaru na Kole, eksperymentuję z drobnymi wzorami. Chciałabym jeszcze coś przykleić w tym roku, ale jakoś nie w Warszawie. Pytałam w Poznaniu, czy mnie chcą. Wrocław też byłby fajny. Jak spadnie poniżej +5, to nie da się już przyklejać, szkoda.
poniedziałek, 14 września 2009
DLA ANI
Mała aplikacja na klapę rynny, z ciemnobrązowej gliny, szkliwa + farbki ceramiczne. Miałam wielką tremę by zrobić coś dla Ani, bo ona sama robi wspaniałą, niepowtarzalną ceramikę a ja... no cóż. Ja się od niej od trzech lat uczę i korzystam z jej pracowni. (zobacz tutaj)
sobota, 29 sierpnia 2009
BRZESZCZE - FESTIWAL SZTUK WIZUALNYCH
Było mi strasznie miło, że zostałam zaproszona. Niewielkie, górnicze miasteczko na Śląsku i przesympatyczna pani Danuta Kazimierczak z miejscowego Domu Kultury, która tuż po skończonych studiach usiłuje dodać trochę kolorów swojej rodzinnej miejscowości, przekonując lokalnych urzędników do przychylniejszego spojrzenia na sztukę. W tym, co robi, przypomina mi trochę takiego współczesnego doktora Judyma. Oby tylko jej entuzjazm nie wygasł i był zaraźliwy niczym wirus ebola. Impreza towarzyszyła brzeszczańskiemu Rock ReggAe Festiwalowi, od pięci lat organizowanemu przez grupę miejscowych zapalenców. Życzę każdemu miastu w Polsce takiej ekipy, która zamiast pogrążać się w maraźmie i kolejnych piwach - po prostu działa i realizuje swoje pasje, z korzyścią dla całej lokalnej społeczności. Oprócz mnie byli też Goro, Ixi Color (niegdyś znany jako Adam X) i 2SH. Ja próbowałam zrewitalizować niewielki fragmencik zaniedbanej, miejskiej przestrzeni - kasy miejscowego klubu sportowego. Efekty na zdjęciach, koronka tym razem jako mój podpis. PS. Mało się o tym mówi, ale street art to również ciężka, fizyczna robota. Jak akordowa praca na budowie. Ufff.
I jeszcze widok ogólny - w tle mural Ixi Color:
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
niedziela, 16 sierpnia 2009
WARSZAWA
Warszawa. Tak ją nazwałam. Miejsce: most Poniatowskiego.
Biała glina, dużo kolorów. Nie pamiętam jakie. Na końcu miedziana farbka.
czwartek, 06 sierpnia 2009
TRÓJMIASTO
Wypełniając wakacyjny obowiązek, odwiedziłam Trójmiasto. Przygotowałam na tę okazję dwie prace. Dla Gdyni letnią, morską koronkę, którą planowałam przykleić gdzieś w okolicy portu. Dla Gdańska coś na Stare Miasto, na cegłę, blisko żurawia. Plan wypełniłam w stu jeden procentach, znalazłam dokładnie takie miejsca, jakich szukałam. Gdynia - Skwer Kościuszki:
Gdańsk - Brama Mariacka:
poniedziałek, 06 lipca 2009
SZABLON JAM
Wzięłam udział w jubileuszowym, czwartym Szablon Jam-ie. Było mokro, miejscami do kolan. Po jeziorze, które powstało niedzielnym popołudniem w miejscu festiwalu, pływały puste puszki po farbach i szablony. Wygrali ci, którzy mieli je wycięte z folii, bo kartonowe się po prostu rozpadły. Ja jako szablonów użyłam moich koronek. Wyszło całkiem nieźle:
wtorek, 30 czerwca 2009
UTOPIA
Tym razem coś specjalnie dla klubu celebrity-friendly, a jak wystarczy miejsca, to czasem hetero-friendly. Sama doświadczyłam, bo znajomy fryzjer jest przyjacielem selekcjonera i mnie raz wprowadził. Chłopcy bawili się tak uroczo i perliście, że postanowiłam podarować im koronkę. Kolor dopasowałam do estetyki wnętrza klubu i stanu umysłów bywalców. Całość oczywiście wysadzana kryształkami. Wiem, wiem, powinny być od Svarovskiego, ale może to niewielkie odchylenie od dogmatu zostanie mi wybaczone ze względu na konieczność eksploatacji w warunkach ulicznych. Na indywidualne zamówienie kamienie będą oczywiście markowe, a nawet szlachetne. Wychodząc naprzeciw możliwemu dalszemu rozwojowi wypadków, przygotowałam od razu sesję zdjęciową, żeby nie trzeba było powtarzać. Gdyby moją nową pracą zachwycił się któryś z bawiących w lokalu, słynnych stylistów - proszę bardzo, zdjęcia do Cosmo i Elle mam gotowe.
|